poniedziałek, 9 czerwca 2014

DŻINS IS NOT DEAD



Symbol buntu, potem rozpasanej konsumpcji Zachodu. Ponadczasowy, uniwersalny, niezmiennie królujący na światowych wybiegach od ponad 50 lat. Stworzony na potrzeby włoskiej marynarki dziś stanowi nieodłączny atrybut naszej garderoby.  


Wszystko zaczęło się od niemieckiego emigranta żydowskiego pochodzenia Levi Straussa. Początkowo miał zamiar szyć namioty dla poszukiwaczy złota, jednak przedsiębiorczy  Bawarczyk znalazł inny sposób wzbogacenia się. Postanowił szyć wytrzymałe spodnie dla kalifornijskich górników. Brązowe prototypy były bardzo wysokie w stanie, miały proste nogawki, a u dołu były zapinane na klamerkę tak, aby mogły zmieścić się w kowbojskich butach. Wraz z upływem lat spodnie ewoluowały i zaczęły wyglądem i kolorem przypominać dzisiejsze modele.

 Amerykańscy robotnicy w dżinsach. Rok 1853.

 Spodnie, które niegdyś służyły robotnikom, żołnierzom i żeglarzom za strój roboczy wkrótce szturmem opanowują świat mody. Lata 50. i 60. to triumfalne wejście dżinsów na salony. Stają się one  symbolem buntu i inidywidualizmu. Marlon Brando odziany  w levisy paraduje w  „Dzikim”, James Dean w „Buntowniku bez powodu”. Marylin Monroe, nieświadomie, lansuje tzw. denimowy total look i udowadnia, że nosznie „roboczych” spodni może być sexy.  W 1966 roku w amerykańskiej telewizji pojawia się pierwsza reklama dżinsów. Pięć lat później Andy Warhol projektuje okładkę Rolling Stones’ów w dżinsach z otwartym rozporkiem. W 1969 r. obyczajowy skandal wywołuje włoski fotograf Oliviero Toscani, który wpada na pomysł wyprodukowania spodni o nazwie Jesus Jeans. Plakat reklamujący nowy produkt przedstawia spodnie z rozpiętym rozporkiem i napisem: „Nie będziesz miał cudzych dżinsów przede mną.”

 Marylin Monroe na planie filmu "The Misfits" w denimowym secie



W latach 70. dżinsy  wkraczają do świata wielkiej mody. Projektanci Oscar de la Renta, Ralph Lauren i Calvin Klein nadają dżinsowi ekskluzywnego charakteru zaś denimowe spodnie stają się symbolem tego, co amerykańskie. Muzycy, aktorzy, hipisi – wszyscy noszą dżinsy. Rurki noszą muzycy grup punk rockowych, a Debbie Harry, wokalistka nowofalowego zespołu Blondie, lansuje modę na dzwony i dopasowane dżinsowe koszule.   
Lata osiemdziesiąte to okres przeróżnych eksperymentów wizualnych dżinsów. Dekatyzowane, wybielane, traktowane pumeksem, nożyczkami, ozdabiane agrafkami. W 1988 r. na okładce Vogue’a pojawia się modelka w przetartych dżinsach marki Guess. Calvin Klein do reklamy tworzonych przez siebie dżinsów zatrudnia Brooke Shields, informującą, że „nie ma nic pomiędzy mną a moimi Calvinami”. Od tej pory o dżinsach mówią wszyscy. Ale nie wszyscy je tolerują.  Władze komunistyczne walczą z modą na dżinsy  aż 29 lat bowiem w krajach dawnego bloku komunistycznego noszenie dżinsu było zakazane. Dla Rosjan denimowe spodnie były uosobieniem międzynarodowego spisku kapitalistów i najważniejszym symbolem konsumpcji.  W dawnym NRD  dżins  postrzegany był jako wcielenie imperializmu kultury anglosaskiej. W tamtym okresie dżinsy były czymś więcej niż elementem garderoby. Wyrażały pewną postawę, filozofię życia. Ich noszenie   pozwalało manifestować tęsknotę za wolnością i stanowiło formę buntu przeciwko ówczesnej władzy.  „Dżinsy to nie spodnie, lecz światopogląd”. – mówi 17 – letni bohater dramatu Ulricha Plenzdorfa „Nowe cierpienia młodego W.”, który był manifestem pokolenia młodych ludzi w NRD.
Jednak wpływu mody z Zachodu nie udawało się powstrzymać, zwłaszcza w Niemczech. Projektanci zaczęli tworzyć własną odzież w stylu zachodnim. Projektantka Ann Katrin Hendel wytwarzała własne dżinsy, szyjąc je z brezentu lub prześcieradeł, następnie je farbując, choć zdobycie barwników również nie było łatwe. Dlatego też w czasach komuny levisy z Zachodu były pożądanym czarnorynkowym przebojem. W 1986 roku Régis Debray, francuski filozof lewicowy mówi: „Muzyka rockowa, filmy wideo, niebieskie dżinsy, fast food, sieci przekazujące wiadomości i satelity telewizyjne mają większą siłę niż cała Armia Czerwona.” Zaś historyk Niall Ferguson w swej książce z 2011 r. pt. „Cywilizacja Zachodu i reszta świata” pisze: „Być może największą zagadką Zimnej Wojny jest to, że w tym raju dla klasy robotniczej nie udało się wyprodukować ani jednej, porządnej pary dżinsów.
Lata dziewięćdziesiąte  to epoka stylu grunge. Kurt Cobain propaguje modę na wytarte dżinsy i kraciastą koszulę. Podarte, poszarpane dżinsowe spodnie są przedmiotem pożądania zbuntowanej młodzieży. Koniec lat 90. nie jest łaskawy dla denimu. Za sprawą Britney Spears i Christiny Aquilery oraz ich denimowych komplecików, dżins staje się symbolem obciachu i kiczu. Dopiero Kate Moss lansując modę na spodnie rurki sprawia, że dżins  znów jest stylowy.


 Koszmar z czerwonego dywanu/źródło: Cosmopolitan

 
 dżins w wersji zwielokrotnionej


Aktorka Cameron Diaz mówi o nich: „Mam szafę pełną ciuchów i nic do założenia. Więc noszę dżinsy.” Brooke Shields w 1980 roku reklamując dżinsy Calvina Kleina, mówi: „Chcecie wiedzieć, co jest między moimi calvinami, a mną? –Nic.” Co sezon denim pojawia się w nowych, ciekawych formach, zarówno na półkach małych sklepów jak i ekskluzywnych butików. Każdy szanujący się wielki projektant czy dom mody posiada w swej ofercie jeśli nie całą linię to chociaż kilka dżinsowych fasonów. 

 Dziś bez skrępowania dżins gości na salonach i elitarnych galach. Gwiazdy zakładają dżinsy nawet na wyjątkowe okazje. O uniwersalności i nieśmiertelności tych spodni świadczą słowa wypowiedziane przez znanego projektanta mody Yves Saint Laurenta: "jedyne, czego w życiu żałuję to tego, że nie wymyśliłem dżinsów". I niech te ostatnie słowa posłużą jako puenta rozważań na temat nieśmiertelnej tkaniny, która zrewolucjonizowała świat mody.






 
 Jean Kao /spring 2014

 
 Dżins haute couture/Jean Paul Gaultier dla listopadowego Numero 2004

 
 Moherowy denim by Faustine Steinmetz